162 str.
Wydawnictwo: Dwie Siostry, seria: Mistrzowie Ilustracji
Powieść tę przeczytałam po raz pierwszy ponad ćwierć wieku temu i wciąż lubię do niej wracać.
Rodzina to nie tylko rodzice i ich pociechy, ale i dziadkowie. Wiele dzieci ich już nie ma, a inni czasem mają dziadków zarówno od strony mamy jak i taty.
Andi chodzi już do szkoły, ma rodziców oraz starsze rodzeństwo: siostrę i brata. Na co dzień wszyscy są jednak bardzo zajęci i nie mają dla chłopca zbyt wiele czasu, więc zaczyna mu się marzyć babcia. Niestety, jako jedyne dziecko mieszkające przy tej ulicy, żadnej już nie ma. Tak mijają dni.
Pewnego razu mama pokazuje najmłodszej pociesze zdjęcie dziwnie ubranej pani i mówi mu, że to jego babcia ubrana na bal, która już od dawna nie żyje. Tego dnia, kiedy Andi wchodzi na jabłoń stojącą przed domem, nagle obok niego na gałęzi pojawia się babcia ze zdjęcia i zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Babcia zabiera wnuka do wesołego miasteczka, na step, aby łapać dzikie konie oraz w rejs statkiem do Indii, aby zapolować na tygrysy. Chłopiec nie przejmuje się tym, że nikt mu nie wierzy, kiedy opowiada o tych przygodach.
Pewnego dnia do sąsiedniego domu sprowadza się starsza pani, która powoli zaczyna zastępować chłopcu babcię. Nie jest w stanie zapewnić mu tak widowiskowych przygód, jak babcia ze starej fotografii, ale jest prawdziwa i wnosi w życie chłopca to, czego aktualnie potrzebuje – swoją pełną uwagę i sporo czasu na rozmowę.
Babcia na jabłoni to sympatyczna, pełna uroku, niezbyt długa powieść. Porusza ona takie problemy jak dziecko potrzebujące więcej uwagi i ciepła, niż zapewnia mu ciągle zajęta własnymi sprawami rodzina. Druga sprawa to wyobraźnia, która pozwala chłopcu przetrwać przez jakiś czas samotnie spędzane godziny. Okazuje się też, że nawet obca osoba może zostać przybranym członkiem czyjejś rodziny i dzięki temu sama też przestaje się czuć samotna.
Książkę jak najbardziej polecam nie tylko młodemu czytelnikowi, ale i do wspólnego, rodzinnego czytania.