Selfpublishing nie jest wcale nowym zjawiskiem. Dziś mamy do niego naprawdę łatwy dostęp ze względu na liczbę wydawnictw / drukarni, które nam to zapewniają. „Wystarczy” dysponować odpowiednią kwotą i napisać książkę.
Przeszłość kojarzy nam się pod względem literatury z dopracowanymi tekstami, niezależnie od tego, czy mowa o prozie, poezji, czy sztuce teatralnej. Jak już wkradł się jakiś błąd jak np. literówka, brak znaku przestankowego itp., był to raczej błąd składu, a nie taki pochodzący i w ciemno skopiowany z rękopisu. I były to naprawdę rzadkie przypadki, nawet w tak grubych tomach jak każda z części Trylogii Sienkiewicza. Książki przechodziły bowiem stosowną korektę celem poprawienia błędów, które mógł zrobić pisarz w trakcie pisania (ortografia, stylistyka, itd.).
Powiedzmy sobie szczerze – lubiąc czytać, wcale nie mamy obowiązku sięgać po każdą książkę i się nią zachwycać. Mamy prawo „nie trawić” przynajmniej niektórych pisarzy zaliczanych do polskich czy światowych klasyków albo unikać poezji czy dramatów. Jednak trzeba przyznać, że autorzy ci mieli:
- przemyślane to, co chcieli stworzyć
- określony temat
- językowe umiejętności, aby przekazać to, co było w ich zamyśle.
Kierunek studiów „epik / poeta / dramatopisarz”?
Nie istnieje kierunek studiów przygotowujący do pisania konkretnego rodzaju czy gatunku literackiego, po ukończeniu którego absolwent staje się dyplomowanym epikiem, poetą czy dramatopisarzem. Najbliżej czegoś takiego są chyba filologie ze specjalnością literaturoznawstwo. Aczkolwiek nie ma raczej kierunku, na zakończenie którego trzeba (w charakterze pracy dyplomowej) napisać powieść, tomik wierszy czy dramat teatralny na konkretną liczbę stron czy znaków, spełniający konkretne kryteria, aby dawało to prawo do zostania dyplomowanym pisarzem. Fakt jednak że pewne humanistyczne kierunki kładą nacisk na poprawność ortograficzną, interpunkcyjną, stylistyczną czy znajomość środków stylistycznych – wiedza ta przynajmniej w teorii bywa sprawdzana na zaliczenie w ramach konkretnego przedmiotu.
Wcale jednal nie trzeba kończyć np. polonistyki, aby z powodzeniem pisać całkiem niezłe utwory literackie! O tym, czym parali się w życiu zawodowym niektórzy znani pisarze można przeczytać chociażby TUTAJ. Co to oznacza? Że do pisania potrzeba pewnej dozy talentu, określonych pomysłów co do poruszanej tematyki, znajomości liter i składania ich w wyrazy oraz pewnej umiejętności poprawnego wyrażania się w formie pisemnej. W poezji przyda się też wiedza nt. wykorzystywania pewnych środków stylistycznych jak metafora, porównanie, oksymorony, ożywienie itp. oraz zasad tworzenia konkretnych odmian wierszy jak np. limeryk czy sonet (liczba wersów, zasada pojawiania się rymów itd.). Napisanie książki może wymagać także zrobienia dobrego researchu w konkretnej dziedzinie. Przykładowo: jeśli część akcji ma się toczyć na jakiejś zagranicznej uczelni, warto rozeznać się, jakie panują na niej zasady, czy studentów obowiązują mundurki, jakie przedmioty są wykładane na konkretnym kierunku i – ewentualnie – czy ukończył ją ktoś powszechnie znany.
Dobrą książkę można napisać i po podstawówce
Żeby napisać i wydać książkę, nie trzeba skończyć wyższych studiów humanistycznych. Wystarczy:
- choć przeciętnie posługiwać się językiem w wypowiedziach pisanych i mieć świadomość, że nawet rodzimego języka człowiek uczy się całe życie
- umieć nabrać dystansu do tego, co się napisało i po, powiedzmy, tygodniu wrócić do swojego dzieła, żeby spojrzeć na nie krytycznym wzrokiem podczas czytania; dobrze wtedy podejść do tego, co się napisało jak do utworu zupełnie innej osoby
- czytać! Uwierzcie, to bardzo istotne, jeśli samemu chce się tworzyć i robić to coraz lepiej.
Selfpublishing – dobre rozwiązanie dla piszących, ale czy dla potencjalnych odbiorców ich książek też?
Dziś trudno znaleźć wydawnictwo, które weźmie na siebie ryzyko wydania książki osoby jeszcze totalnie nieznanej na rynku wydawniczym. Problemy mogą mieć szczególnie debiutanci, którzy nawet nigdy nie wzięli udziału w żadnym konkursie literackim, z mniejszym lub większym powodzeniem (zajęcie I, II lub III miejsca albo wyróżnienie).
Jeśli mimo wszystko komuś bardzo zależy na wydaniu książki, trzeba się liczyć z kosztami. Przykładowe zestawienie kosztów związanych z selpublishingiem można znaleźć chociażby tutaj. Niestety – wydatki te mogą być poza zasięgiem wielu osób, choć istnieją sposoby na spełnienie marzeń, jak choćby założenie zrzutki. Tak czy owak, często zdarza się, że autor rezygnuje np. z fachowej korekty, aby nieco zaoszczędzić. Co gorsza, przed oddaniem do druku nie daje swojego działa do przeczytania nikomu, nawet dobremu znajomemu, który – jako potencjalny odbiorca – może wskazać słabe strony całości. Osoba taka niekoniecznie musi umieć wskazać sposoby poprawy wskazanych niedociągnięć. Np. mogą to być za długie zdania, niewłaściwe użyte przypadki, zgubiony w akapicie sens itp.
Niestety, nie każdy autor korzystający z selfpublishingu zadba o jakość tego, co chce wydać. Są i tacy, którzy uważają, że mają coś do powiedzenia światu i to wystarczy. I tu powstaje problem albo nawet dwa:
- nie wszystko, co ktoś uważa za wystarczająco wartościowe, aby nie tylko o tym powiedzieć, ale i to spisać, jest tego warte, a przynajmniej nie w całości. Co więcej, wiele rzeczy zostało już odkrytych, powiedzianych głośno i dawno poszło w świat. Czy jest sens to powielać z nadzieją, że ludzie będą to czytać i jeszcze się nad tym rozpływać?
- treść trzeba ująć umiejętnie w formę tak, aby wszystko było zrozumiałe dla odbiorców, których nie zmęczy i nie zrazi sposób przekazu pełen błędów i niedociągnięć.
Niestety, nie każdy kto napisze utwór rymowany lub biały, stworzy tym samym wiersz. Pisanie poezji jest wymagającym zajęciem i nie z każdą próbą trzeba koniecznie „wychodzić do ludzi” i w dodatku za to płacić. W dobie Internetu, można dzielić się swoimi próbkami pisarskimi na blogach czy portalach dla osób próbujących pisać.
Fakt wydania książki nie robi z autora pisarza czy poety, nie dzisiaj. Nie te czasy. Dlaczego? Bo – niestety – to, że stać kogoś na selfpublishing, nie oznacza, że wyda tym sposobem wartościową pod jakimkolwiek względem książkę.
Osoba, która wydała coś własnym sumptem może powiedzieć, że czytelnicy krytykujący jego dzieło po prostu jej zazdroszczą. Ale co jeśli nieprzychylne recenzje zaczynają się powtarzać i to z różnych stron? Zmowa?
Co więc selfpublishing nam daje?
Czas spróbować odpowiedzieć na pytanie z tytułu wpisu.
Selfublishing daje autorom szansę zaistnienia na rynku wydawniczym – trzeba to tylko umiejętnie wykorzystać, bo o ile papier jest cierpliwy, to czytelnicy niekoniecznie. Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz.
A co z czytelnikami? Cóż, czytelnicy chyba zawsze podejmują pewne ryzyko sięgając po książkę autora, którego nie znają (jako autora, nie człowieka). Dziś niestety drukiem w normalnym trybie wychodzą także książki pod względem literackim mało wartościowe (przykład: przynajmniej części tytułów, które pojawiły się najpierw na Waattpadzie). Sama modna tematyka to nie wszystko, bo książka to nie tylko treść, to także sposób jej przekazania.
No comments:
Post a Comment